Cyberprzemoc

Dwie twarze bierności – jak naiwność rodziców niszczy po cichu dziecko.

O co tu chodzi?

Współcześni rodzice mają bardzo trudne zadanie – muszą wychować dziecko w dobie technologii, która jest wszechobecna i potrafi być przydatna, a zarazem bardzo niebezpieczna. Najczęściej spotyka się trzy style podejścia rodziców do tego tematu, ale specjalnie skupimy się dziś tylko na konkretnych dwóch.

Pierwszy typ rodzica to 'wyluzowany ignorant’.

Dla niego telefon to po prostu nowocześniejszy GameBoy albo telewizor, który ma zająć dziecku czas. Myśli sobie: 'No przecież młody siedzi w bezpiecznym pokoju, gra sobie, nie szwenda się pod blokiem z patologią, nie pali papierosów – o co ten cały szum?’. Taki rodzic bardzo często tłumaczy, że skoro wszystkie dzieci maja telefony to trzeba iść z duchem postępu, bo nie można robić z dziecka wyrzutka społecznego.

Gdzie leży tragiczny błąd?

Ten rodzic nie rozumie, że termin 'bezpieczny pokój’ przestał istnieć w sekundzie, w której wpisał dziecku hasło do domowego Wi-Fi. Dla niego brak siniaków na kolanach i czyste ubranie to wystarczający dowód na to, że wszystko jest w porządku. To najbardziej naiwna forma kapitulacji – oddawanie wychowania i psychiki dziecka algorytmom tylko dlatego, że 'Mały tak ładnie i sprawnie ogarnia te ikonki’.

To nie jest postęp. To jest zostawienie dziecka samego w środku dżungli i liczenie na to, że nie pożre go krokodyl. To, że coś jest powszechne i 'normalne’ nie oznacza, że jest dobre dla naszych dzieci. Technologi nauczą się na kursach i korzystając z kreatywnych narzędzi, a nie z samego faktu posiadania telefonu.

Drugi typ rodzica – 'teoretyk patrzący przez palce’.

Ten rodzic jest chyba gorszy od ignoranta, bo niby wie, że w sieci dzieje się syf, ale stosuje mechanizm wyparcia. Przeczyta artykuły o groomingu, hejcie czy patostreamach, pokiwa z troską głową, a potem… nic z tym nie robi. Jego ciągle powtarzana mantra to szczyt naiwności: 'Straszne to, co piszą, ale moje dziecko jest przecież mądre, ono by się nie dało na to nabrać’.

Gdzie leży błąd?

Jest to klasyczne wyparcie – 'mnie to nie dotyczy’. Czyta o cyfrowych zagrożeniach jak o kiepskim filmie science-fiction i wierzy, że tragedia przytrafia się tylko 'innym, patologii albo dzieciom z problemami’. Jego pociecha jest przecież wyjątkowa, dobrze wychowana i ma dobre oceny.

Przez to patrzenie przez palce stają się całkowicie ślepi na sygnały alarmowe pod własnym dachem. Zakładają, że ich dziecko na pewno nie ogląda rzeźni na Telegramie i nie wysyła zdjęć do obcych ludzi, bo przecież 'rozmawiali z nim raz o bezpieczeństwie w sieci’. To nic innego jak intelektualne lenistwo przebrane w szaty optymizmu.

Do tego rodzaju reakcji można zaliczyć również mówienie, żeby przestać straszyć ludzi, bo i tak już mają za dużo problemów w życiu codziennym. No tak… tylko naiwność to też problem – czy Wam się to podoba czy nie. Rodzic chciałby wierzyć, że zainstalowanie Family Linka wystarczy, ale realia są inne.

WNIOSKI.

Mamy tu do czynienia z dwoma rodzajami ignorancji, które prowadzą do tego samego – dziecka rzuconego na pożarcie cyfrowym rekinom. To dwa fronty tej samej bitwy o święty spokój.

Takie są realia – dziecko dostaje do ręki telefon lub tablet, a cała reszta historii pisze sie sama. Bez nadzoru, bez świadomości i bez granic.

I nie – nie będziemy kolejnymi osobami, które będą Wam lukrować i pudrować zagrożenia, żeby tylko nie spowodować u Was paniki. Wszyscy jesteśmy dorośli, więc doskonale zdajemy sobie sprawę z powinności jakie spoczywają na nas jako rodzicach.

To my jesteśmy tarczą, to my bieżemy całe zło tego świata na siebie, żeby nasze dzieci mogly spać spokojnie. Powinniśmy głośno i wyraźnie mówic o niebezpieczeństwach, jakie czekają tam na nasze pociechy – bo jest ich coraz więcej i czasami sami jesteśmy zdruzgotani ilością nowych zagrożeń (a wielu rodziców zatrzymało się na etapie 'wirusów ściągnietych z grą i hejcie rówieśniczym’).

To już nie jest pogadanka o tym jak delikatnie podsunąć informacje rodzicowi, żeby nie spanikował i nie odciął dziecka od technologii (co tylko pogorszy sytuację). To uświadomienie Was, że 'napomknięcie o możliwości’ molestowania, szantażu emocjonalnego, czy pedofilii już nie wystarczy w tych czasach. Rodzice muszą wiedzieć. Muszą wiedzieć – żeby reagować i być przygotowanym gdy dziecko 'dostanie telefon do ręki’.

Nikt nie chce Was straszyć…ale wiecie, co jest gorsze od wystraszonego rodzica? Dziecko, które zostało samo w cyfrowym szambie, bo mama i tata woleli mieć spokój.

I TAK!

My wiemy o  wszystkich reakcjach obronnych kierujących człowiekiem w takiej sytuacji – tryb przetrwania, mechanizm wyparcia, decyzje podszyte strachem. To wszystko sprawia, że przekazujemy Wam wiedzę w sposób, który nie spowoduje lawiny niepożądanych decyzji. Przecież wiemy, że rodzice w stanie paniki staja się bezużyteczni. Ale nie może być tak, że trudne tematy zawija się w papierek od cukierka, bo to powoduje skutki odwrotne do zamierzonych.

Nie straszymy, ale nie możemy mówić o pedofilii, sextingu i brutalności sieci w delikatny sposób. To realne zagrożenia, a traktowanie wiedzy na ten temat jako plotki lub celowe straszenie to w tych czasach szczyt ignorancji wobec problemu.

Przestańmy żyć schematami i naturalnymi reakcjami obronnymi. Zarówno my jak i dzieci mamy styczność z zagrożeniami cyfrowego świata – i to jest fakt.

Przestańmy wypierać zbyt drastyczne treści, przyjrzyjmy się im z bliska i wspólnie szukajmy rozwiązań.

Piszemy to wszystko, bo zależy nam na tym aby wszyscy rodzice zdali sobie sprawę z powagi sytuacji.

Żeby każdy z Was stanął na wysokości zadania i zmierzył się z cyfrową rzeczywistością sam, twarzą w twarz, aby nie musiało tego robić bezbronne dziecko.

Jesteś super rodzicem! Nie bój się wiedzy, nawet jeśli jest ona ciężka i trudna, bo tylko świadome decyzje mogą uratować Twoje dziecko przed cyfrowym chaosem.

Bądź trzecim rodzajem rodzica – świadomym i działającym, zaciekawionym i cierpliwym, obecnym i słuchającym własną pociechę.

Jesteśmy z Tobą ✨️💪🏼

Wierzymy, że edukacja to najlepsza forma ochrony!

Pomagamy rodzicom nauczyć dziecko dobrych cyfrowych nawyków oraz konfigurować urządzenia i świadomie wybierać drogę do celu.

Wierzymy, że edukacja to najlepsza forma ochrony.


Jeśli nie wiesz od czego zacząć – odezwij się. Znajdziesz nas w zakładce KONTAKT.

Myśl z “Dwie twarze bierności – jak naiwność rodziców niszczy po cichu dziecko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *