Cyberprzemoc

GAN, czyli sztuczna inteligencja i prawdziwe kłopoty.

Myślisz, że największym problemem współczesnej młodzieży w sieci jest marnowanie życia na oglądaniu tańczących influencerów? Chcielibyśmy, żeby tak było. Do cyfrowego menu nastolatków wjechało właśnie danie główne, które pali bardziej niż najostrzejszy sos w kultowym kebabie: nudyfikacja (czyli tworzenie tzw. deepnude).

Obecnie to cyfrowe zagrożenie numer jeden, jeśli chodzi o nękanie rówieśnicze. I nie, nie mówimy tu o wyrafinowanych atakach hakerskich na serwery NASA, ale o cyberprzestępczości z poziomu kanapy w dużym pokoju.

Jak to działa? (GAN-y i modele dyfuzyjne)

Brzmi to skomplikowanie, ale mechanizm jest prosty. Technologia ta stoi na algorytmach GAN (Generative Adversarial Networks).

W dużym skrócie: dwie sztuczne inteligencje grają ze sobą w cyfrowego ping-ponga. Jedna uczy się, jak wygląda ludzkie ciało i próbuje 'zgadnąć’, co znajduje się pod ubraniem na zdjęciu, a druga ocenia, czy efekt wygląda realistycznie.

Uwaga, technologia nie stoi w miejscu! Tradycyjne GAN-y powoli ustępują miejsca tzw. modelom dyfuzyjnym. Dla laika oznacza to tyle: aplikacje są jeszcze łatwiejsze w obsłudze, a generowane przez nie efekty – przerażająco realistyczne. Walka z tym za pomocą zwykłych filtrów to jak gaszenie pożaru lasu pistoletem na wodę.

Cyberprzestępca za trzy kliknięcia.

Kiedyś, żeby zrobić komuś złośliwy fotomontaż, trzeba było zarwać trzy noce z zaawansowanym programem graficznym, do tego mieć talent w ręku i chociaż podstawowe pojęcie o cieniowaniu. Dzisiaj? Dzisiejszy nastolatek nie musi być specem od IT.

Wystarczy:

  • Konto na Telegramie lub darmowa, ogólnodostępna strona www.
  • Zdjęcie koleżanki lub kolegi bezczelnie skopiowane z Instagrama czy TikToka.
  • Kliknięcie 'generuj’.

I gotowe. 'Dzieło’ ląduje na zamkniętych grupach na Messengerze, Discordzie czy WhatsAppie. Tam zaczyna żyć własnym życiem, udostępniane dalej przez rówieśników, którzy klikają 'wyślij’ szybciej, niż pomyślą o konsekwencjach.

Szybki kurs prawa karnego dla 'żartownisiów’.

Młodocianym twórcom i ich równie zaskoczonym rodzicom często wydaje się, że w internecie są całkowicie anonimowi. A prawd jest taka, że nie są.

Sieć ma pamięć absolutną, a cyfrowy ślad zostaje tam na zawsze. To, co dla sprawcy jest 'tylko śmiesznym obrazkiem’, dla polskiego prawa jest przestępstwem, które podpada pod kilka bardzo konkretnych paragrafów:

  • Art. 191a Kodeksu karnego: Utrwalanie lub rozpowszechnianie wizerunku nagiej osoby bez jej zgody. Kara? Od 3 miesięcy do nawet 5 lat więzienia. Gratulacje, zamiast lajków na profilu można wygrać darmowy wikt i opierunek w państwowej placówce.
  • Naruszenie dóbr osobistych: Prawo do prywatności i wizerunku jest święte. Rodzice nieletniego twórcy mogą szybko przekonać się, że cywilne odszkodowania potrafią wyczyścić konto bankowe skuteczniej niż roczna subskrypcja wszystkich platform streamingowych świata.
  • Sąd rodzinny: Jeśli sprawca nie ma jeszcze ukończonych 17 lat, sprawą zajmie się sąd dla nieletnich. Finał? Nadzór kuratora albo bilet w jedną stronę do ośrodka wychowawczego.

Druga strona ekranu, czyli analogowy ból.

Dla jednego dziecka to sekunda rozrywki i głupi mem na grupie. Dla ofiary – trauma porównywalna z realnym, fizycznym molestowaniem.

Ludzki mózg jest genialny, ale ma jedną wadę: pod kątem emocjonalnym nie odróżnia upokorzenia cyfrowego od tego przeżytego w świecie realnym. Wstyd przed grupą rówieśniczą w wieku kilkunastu lat jest totalny i paraliżujący. Ofiary często zamykają się w sobie, rezygnują ze szkoły, a w najgorszych przypadkach – podejmują tragiczne w skutkach decyzje.

Zakazy nie działają. Co możemy z tym zrobić?

Zabranie dziecku telefonu i odcięcie routera zadziała mniej więcej tak samo, jak zakazanie deszczu, żeby na drogach nie było kałuż. Technologia już tu jest i nigdzie się nie wybiera.

Kluczem do rozwiązania problemu jest świadomość. Musimy tłuc dzieciom do głowy jedną podstawową prawdę: raz wrzucone do sieci zdjęcie staje się własnością internetu. Każda fotka może zostać pobrana i przerobiona przez AI w dowolny, najbardziej obrzydliwy sposób. Edukacja cyfrowa i budowanie empatii to nasza najlepsza (i jedyna) tarcza ochronna.

Chcesz wiedzieć, jak skutecznie chronić swoje dziecko przed mroczną stroną internetu i być na bieżąco z cyfrowymi trendami?

Rozgość się na CyberRodzice.pl

Wierzymy, że edukacja to najlepsza forma ochrony!

Pomagamy rodzicom nauczyć dziecko dobrych cyfrowych nawyków oraz konfigurować urządzenia i świadomie wybierać drogę do celu.

Wierzymy, że edukacja to najlepsza forma ochrony.

Jeśli nie wiesz od czego zacząć – odezwij się. Znajdziesz nas w zakładce KONTAKT.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *